Translate

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biblia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biblia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 grudnia 2016

Zaufanie


Dla rzymskiego kapitana ukrzyżowanie kogoś to była rutyna. (Mk 15:37-39). Z początku przestępcę poniżano, przeklinano i opluwano, a w tym czasie jego siły z chwili na chwilę opadały i przychodziła powoli śmierć. Tym razem jednak kapitan stanął oko w oko z umierającym Jezusem! Czytamy: „Jezus zaś zawołał donośnym głosem i oddał ducha.” To zwróciło szczególną uwagę żołnierzy – ostatnimi słowami Jezusa były: „Ojcze, w ręce twoje polecam ducha mego.” Jezus „zawołał donośnym głosem”, pełnym energii i nakazał swojemu duchowi aby opuścił ciało. To był jedna, kluczowa chwila. Jezus nie umarł z powodu pękniętego serca. UMARŁ NA SWOJĄ WŁASNĄ KOMENDĘ! Na długo przed tym Pan powiedział (Jana 10:17-18): „Dlatego Ojciec miłuje mnie, iż Ja kładę życie swoje, aby je znowu wziąć. Nikt mi go nie odbiera, ale Ja kładę je z własnej woli. MAM MOC DAĆ JE i mam moc znowu je odzyskać; taki rozkaz wziąłem od Ojca mego”… i właśnie tego świadkiem był pogański rzymski żołnierz. Jakiego objawienia doznał i do jakich doszedł wniosków? Jezus to więcej niż tylko człowiek! Jezus jest Synem Bożym! Jezus jest moim Zbawicielem! Ufanie Jezusowi przynosi pokój z Bogiem!

Obojętność




Takie szybkie spostrzeżenie i PROŚBA do ludzi dobrego serca. Przyszła zima i chyba nie tylko do mojego miasta. Wracałem właśnie do domu , kiedy obok poczty , kiedyś za moich czasów Dr Anki :zobaczyłęm leżącego człowieka a obok rower .Trochę dziwne ,bo zima . Starszy pan próbuje wstać, samochody przejeżdzają . Pewnie pijak myślą kierowcy . Zatrzymuje się ja i wcześniej jeszcze jeden kierowca . Próbujemy podnieść leżącego . Nie pijany ani nawet nie bezdomny . Po prostu starość i koleje życia , kiedy się zostaje samemu .Może kiedyś był złym człowiekiem ,może kogoś skrzywdził , może dlatego został sam lecz nie nam to osadzać bo w zasadzie każdego z nas może spotkać ten los. Nie chce on pomocy , razem z drugim kierowcą, wsadzamy go i jego rower do mojego busa i wiozę go do domu. W bagażniku i torbach foliowych ma drzewo , które zebrał ,aby zapalić w domu . Nie prosi o pomoc , trochę dumny lub wstydzi się swojego losu. Drzewa do pieca mu zorganizuje ale można go wesprzeć inaczej. Dlatego jeżeli ktoś ma jakiś piec elektryczny czy coś podobnego do ogrzewania , lub chce pomoc w inny sposób dajcie znać. Każde zejście tego człowieka po schodach i wejście z powrotem to jak dla zdrowego człowieka wyprawa na Kilimandzaro I tak na marginesie na zakończenie :nie oceniamy ludzi po wyglądzie , niech nawet będzie pijany czy zaćpany na maxa , to człowiek , nie nam to oceniać . Spójrzmy wokół siebie , może jest ktoś, kto potrzebuje pomocy a nie chce prosić o pomoc , bo mu wstyd ,ze życie tak wyszło. Starszy człowiek na koniec dziękował i życzył mi, aby mnie Bóg pobłogosławił . Nie trzeba odparłem , on juz mnie pobłogosławił : Dał mi drugie życie .

środa, 16 marca 2016

Szymon Matusiak Charakter Boga cz 1 Boskosc Pana Jezusa

c

Wywiązała się ciekawa dyskusja pod postem Izrael i Narody , na zycznie jednego z uczestników publikuje to wideo , które przesłal po przeczytaniu tego wpisu  jednego z moich wiernych  czytelników . Cytuje niżej

środa, 8 lipca 2015

Kościól Katolicki :Zbawienie przez Posłuszenstwo ?


Parę dni temu na moim Facebooku wywiązala sie ciekawa dyskusja więc postanowilem końcówke jej przenieśc na mój blog i podzielić się z Wami . Uśłyszeć tez zdanie innych ludzi , nie tylko tych co sporadycznie czytaja wpisy pod postami na FB. Wsztstko zaczeło się od porównania Kościołów i Zborów w Polsce i w Stanach .Musze przyznać ,że krytycznie sie odniosłęm i do postaw katolików jaki i protestanóm . Jednak ostatni wpis mojego przyjac iela Kamila dojak zachecenie do dyskusji wiec pozwalam go sobie tutaj przytoczyc "

Myślę dokądnie tak jak Piszę Pismo święte, i to co podaje tradycja a mam wrażenie że ty sobie to frywolnie interpretujesz święte fragmenty, nie zanjąc nawet historii i kontekstu o którym one mówią. Kościołowi dana została moc, bo Kościół Katolicki czy chcesz czy nie założył Chrytus na fundamencie apostołów, możesz się z tym zgadzać bądz nie ale to przez apostołów dokonuje się łączenie ludzi z Bogiem jakkolwiek są nieudolni, nieudaczni to oni są pomostem do roli pomostu na początku powołał Piotra a potem kolejnych.Protestanci się od tego odcieli, więc przestali być kościółem. To wielu zgubiło, myśleli że wystarczy im Pismo i będzie ok, a sami ulegli zagubieniu bo odcieli się od Matki Kościoła. W konsekwencji zbawia posłuszeństwo a nie nabożeństwo!

Z wpisów Kamila tez wynikało ,że my jako wierni czy tez Chrześcijanie nie mamy prawa do interpretacji Slowa Bożego a jedynymi ,ktorzy maja to tego wladze sa i tu chyba patrząc po ciagłosci tylko ksieża katolicy  a co np z Prawosławnymi ?
A powiedz mi skąd wiesz jak interpretować Pismo jeśli Pismo nie jest do prywatnego wyjaśniania?
Wracajac do pierwszego wpisu . Czy teraz , szczególnie w czasach mozna stwierdzic bliskich konca wszyscy jesteśmy Apostołami ? Zgadazam sie też ,ze nabozenstwo nie zbawia ale czy kluczem do zbawienia jest posłuszenstwo . Czy posłuszenstwo Jezusowi czy Kosciołowi po tak mozna to z tekstu wyczytać

piątek, 13 marca 2015

Czasami łatwiej się dogadać z koniem



Jestem już w Polsce prawie 5 miesiecy lecz dalej nie mogę się przyzwyczaić do pewnych zachowań moich rodaków. Każdy chce wiedzieć o wszystkim i wszystko. Cokolwiek głosno pomyślisz czy nawet zazartujesz stwarza podstawę do mitologii i bajkopisarstwa smile emoticon . Czasami wręcz twierdzę ,ze przy Polakach to i Andersen wymięka smile emoticon Panuje też jakaś totalna inwigilacja i to już u samych podstaw , tu się nie można dziwić gdyż przykład idzie z góry , gdzie kazdy wie kto z kim spi i co jada lub nawet planuje zjesc .. Następny negatywny stereotyp, oczywiście porównując to Stanów , to tytułomania i pociąg do władzy Każdy marzy o jakieś funkcji , czasami wręcz iluzorycznej ale stwarzającej namiastkę kontroli drugiego człowieka. Amerykanie ujęli to bardzo fajnie " too many chiefs, not enough Indians" Nieraz spotykałem się z tym zmierzając sie z biurokratyczną machiną ( tutaj z dumą mogę wyłączyć z tego przykładu moje miasto ) , gdzie trzeba przejśc przez rzad sekretarek , kierowników tylko po to, aby dotrzeć do własciwej osoby a praktycznie wystarczylby jeden telefon.To, co rózni znacznie Stany od Polski to szybkośc działania w określonych sytuacjach , bo lepiej żałować ,że coś nie wyszło ,gdy się spróbowało niż żałować ,że jest juz na wszystko za póżno bo projekt utkwił na absolutnego sceptycyzmu. Wiele projektów rodziło się z marzenia i chęci , nieraz wykluwało się w głowach bez wielkich wsparć finansowych , w garażach czy piwnicach domów ,ale wszystkie je łaczyłą pasja , wizja i wspóldziałanie ludzi , Cieszę się ,że udało mi się ostatnio poznać takiego człowieka , nie w Stanach lecz tutaj w Polsce , człowieka z wielka wizją , który tez zaczął od zera ale wiemy ,ze z Bogiem Wszystko jest Mozliwe :With God, all things are possible .Mam nadzieje,że jeszcze o tym napiszę .

sobota, 14 lutego 2015

Droga na Starą Kopalnie

Wybrałem się dzisiaj do miejsca mojej młodości. Jakaś tęsknota za tym co przemineło ,co nigdy już nie wróci . Za czasami kiedy wszystko wydawało się takie proste , kiedy plany jeszcze były mozliwe  do zrealizowania. Wracałem do marzeń , zreszta sam nie wiem do czego,. A może zobaczyłęm jak bardzo się mylę  w swoich ocenach, może to co ja sobie wymyslilem w swojej głowie , nie musi być planem ?. Zostawiam  to już Bogu , on wie lepiej jaki ma plan dla mnie bo pewnie ten co sobie wymyslilem był tylko moim planem   Wszystko jakieś teraz wydaje mi się mniejsze niz kiedyś . Odległości inne i w głowie tez inne myśli . Juz nie ma tej prostoty , marzenia bardziej ziemskie  i wiecej patrzenia wstecz. Za tym co było i sie juz nie wróci . Chciałęm dotrzeć  na starą kopalnie . Kto zna Starachowice to na pewno zna to kultowe miejsce. Niestety w zamyśleniu dotarłem do Tychowa, ocierając sie o Lipie :) . Nie mogłem nikogo zapytać o droge , żadnego grzybiarza w pobliżu . Nie widziałem też żadnego dzika o których tak trąbia rolnicy w całęj Polsce. Rożne myśli przychodziły do głowy ale ta najważniejsza była ,że  jestem nowo narodzony. Wcześniej idea  posiadania więzi z Jezusem wydawała mi się cokolwiek dziwna , powiem wręcz smieszna ,a  teraz podoba mi się. " Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha "  Tak własnie w tajemniczy sposób  w jaki nie potrafimy wytłumaczyć według logiki Świety Duch Boży wkracza w nasze myśli i emocje zmieniajac sposób w jaki dostrzegamy Boga i jego zasady. Apostoł Paweł w 1 liscie do Koryntian napisał , że człowiek zmysłowy nie pojmuje tego co jest z Bożego Ducha , Głupstwem mu sie to wydaje i nie może tego poznać i tylko duchem można to rozsądzic.  Mozliwe dlatego wielu moich przyjaciół i znajomych nie mogą za bardzo zrozumieć co zaszło w moim życiu. Ciesze sie z tego ,że nie potrzebuje żadnego pośrednika . Wiem ,że kiedy zgrzesze , przyznaje sie do tego i jest mi z tego powodu przykro. Wiem ,że kiedy sie poslizgne i przewróce ,to wystarczy mi poprosić  Boga o pomoc i przebaczenie. Wiem ,że popełniam wiele błedów ale wiem ,ze jest ktoś kto jest ze mną . Zdaje sobie sprawe ,że nie jestem doskonały ale jestem wierny.Czy w życiu duchowym czy tez osobistym co wręcz teraz jest nawet żle odbierane nawet jeśli to jest tylko urojeniem w mojej głowie  

Szukałem dalej tej mojej góry , ukrytej gdzieś w lesie . Minołem dwa razy kobietę  z sankami . Dalej krązyłem po lesie . Szukając znaków na niebie ( Linii wysokiego napiecia :) tak jak mi radzono ) wpadłem w jakies bagno . W końcu dotarłem do miejsca mojej podrózy . Pomyślałem wtedy ,że to jest dosłownie  jak w zyciu. Przecież było to takie proste , wystarczyło podązać za tą kobieta z sankami, ona znała drogę  a ja szukałem swoich pwikłanych dróg . W końcu pewny swojej obranej drogi wpadłem w to bagno . Samo, życie. Czy Jezus nie przyszedł na świat aby własnie wskazać nam tą właściwą  droge  a my sami komplikujemy wszystko  ? . 
Znalazłem moja górę z lat młodosci i ruiny starej rampy kopalnianej, Odżyły wszystkie wspomnienia. Przecież ta góra kiedyś byłą wszystkim : Mount  Everestem , olimpiadą w Lake Placid , stokiem w Alpach a  nieraz była zdobywana jako Monte Casino . Pamietam , te ruiny  które słuzyły jako Studzianki czy zdobywanie z Berlina z Czterech Pancernych. Nieraz byłem tam ranny  a znajoma sanitaruszka ze szkoły podstawowej numer 9 zmieniała mi opatrunki. Zawsze mówiłem jej ,że mnie trafili w przyrodzenie a ona ciągle mi  opatrywała reke., dzisiaj pracuje jako lekarz w szpitalu  Łezka w oku sie zakręciła :).
 Doszedłęm na szczyt podziekować  za to że tu jestem . Zaraz przyszły mi obrazy z niedawnego wyjazdu . Wyrzutnie rakiet , krew na ulicach , trupy w samochodach . Przecież to tak cholernie blisko a tutaj inny świat . Uświadomiłem sobie też co robiłem dokładnie rok temu o tej porze . Jaka totalna zmiana . Stojac na tej górze czułem jak smakuje wolnośc pomimo tylu trudów jakie jeszcze są przede mną. Wszystkie te ziemskie sprawy okazały sie takie prozaiczne. Życie znowu migneło mi jak w kalejdoskopie i tylko pare  mysli zostało w pamięci . Mamy w życiu góry do przejścia , nie możemy się poddawać , czym więcej jest trudnosci aby dostać sie na szczyt tym,  większa jest satysfakcja i jesteśmy silniejszy. Dziekujmy Bogu za wszystko , za kazdy dzień , za każda chwile , za naszych przyjaciól , za to , że zawsze mamy szanse zacząć wszystko od nowa . Nigdy nie jest za pózno , tylko my sami sobie w naszej głowie stawiamy sobie przeszkody . Nigdy nie jest za pózno . Nigdy 

czwartek, 12 lutego 2015

Prawdziwi Bohaterowie


Przypadek ? Wczoraj w nocy zbombardowano dom na przedmiesciach Doniecka , raczej punkt przerzutowy w ktorym bylismy jeszcze dwa tygodnie temu, dzielili sie tam z nami wszystkim co mieli. Cale szczescie nie było tam wtedy nikogo.Trudno to wszystko zrozumiec bo wlasnie stamtad przerzucana była pomoc dla głodujacych mieszkanców a w drodze powrotnej zabierane były rodziny ,które straciły domy i rodziny w wyniku walk. Ciekawa postacia jest pastor Sasza , który prowadzi ta działanosci , może lepiej , jest tylko małym trybikiem w całej maszynie jak sam twierdzi.Jeszcze pare lat temu był narkomanem dla którego nie było ratunku a lekarze stwierdzili , ze w tym stanie tylko Bóg moze mu pomóc . No i tak dokładnie stało. Sasza i jego grupa mimo konfliktu dalej działa i nie tylko ratuje ludzi z Doniecka ale pod obstrzałem artyleri prowadzi osrodek dla narkomanów Dlatego tak trudno zrozumiec ta skale konfliktu i nienawisci .
Tym bardziej wielki szacunek za ludzi , ktorzy bezinteresownie nie patrzac kogo ratuja narazaja swoje zycie aby tylko pomagać . Ktos na moim facebooku gratulowal mi odwagi za wyjazdy w te rejony Jednak my tam bylismy krotko a ci ludzie ktorzy sa tam na miejscu zasluguja na prawdziwy szacunek. Nie ma ich w gazetach i mediach , są niewidoczni i chyba to dobrze dla nich bo tak jest bezpieczniej. Sa to prawdziwi chrzescijanie , ktorzy pokazuja to kazdego dnia nie slowami a czynami

środa, 4 lutego 2015

Babcia Nadziezna



Babcia Nadziezna , pisałem o niej miesiąc temu na moim blogu   kliknij tutaj   mieszkala na obleżonym lotnisku przez ponad 2 miesiace , dostała szanse na godna starośc i Bog wynagrodził jej rodzina . My tylko pomoglismy i dalej  bedziemy śledzic jej losy .

sobota, 27 grudnia 2014

Spowiedz ksiedzu czy.....Bogu ?


Spowiedz  ksiedzu czy.....Bogu ? Teraz wydaje mi się to oczywiste ale jeszcze niecałe dwa lata temu nie było to takie  proste , ba nie zadawałem sobie trudu aby się nad tym zastanawiać. Spowiedż była jakby koniecznością a spowodowana była nie potrzebą rozmowy  ale raczej strachem przed karą boską lub tym ,że nagle przejedzie mnie samochod czy jakis inny piorun we mnie walnie i pójde bede bez łaski uswiecajacej prosto do piekła , no chyba ,że zakwalifikuje się na czysciec. Czy ktoś wie jakie są kryteria aby się tam dostać ?  Pamietam też ,że bardzo ciekaw byłem grzechów moich szkolnych koleżanek i bardzo zazdrosciłem ksiedzu ,że zna takie tajemnice .Mój dobry znakomy kiedyś mi próbował tłumaczyć ,że spowiedz to nie tylko sakrament ale taka potrzeba rozmowy ,wyżalenia się czy też prosba o rade. No dobrze , nie można temu zaprzeczać tak do konca ale skąd mamy mieć pewnośc ,że po drugiej stronie jest ktoś kto zna tema , może pocieszyć . Czy kapłan może doradzic jak postepowac w zwiazku malożenskim ?Wracajac do tematu . W momencie mojego nawrócenia w bardzo zresztą  ekstremalnej sytuacji zrozumiałęm ,że nie potrzebuje żadnego posrednika ,ze mogę sie zwrócic osobiście do mojego Zbawiciela  ,że to ma być rozmowa a nie jakis strach przed czymś i ma to być osobiste a osobiste to takie po ludzku w cztery oczy. 

czwartek, 11 grudnia 2014

Jakie to Miasto , czy ktos Zgadnie ?

Ciekaw jestem czy ktos , szczegolnie z Ameryki zgadnie jakie to miasto. Oczywiscie jak zwykle sprowokuje to dyskusji zwiazanej z pewna scena zawarta w tym przekazie , i czy to jest zgodne z Biblia? :)

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Jaka Jest Nasza Znajomośc Bibili ?



Niestety wiekszość ludzi ma podobne pojęcie jak Ferdek na załaczonym video . Polecam ciekawy artykuł   z Faktu
Wiosną tego roku dwoje młodych świdniczan udało się na ulice swojego miasta,
by zadać przechodniom kilka pytań na temat Biblii i zorientować się, ile o niej wiedzą.
Tomek i Karolina Majewscy zapytali zaledwie kilka przypadkowo wybranych dorosłych
osób. Ich odpowiedzi — gdyby przyjąć, że reszta naszego społeczeństwa prezentuje poziom podobny — dowodzą, że polska religijność ma charakter jedynie pielgrzymkowo-odświętny z niemal zerową znajomością fundamentu chrześcijaństwa, jakim jest Pismo Święte.
Para młodych świdniczan zadała następujące pytania: Co to jest Biblia? Kto ją napisał? Czy jest jakaś różnica między Pismem Świętym a Biblią? Ile Testamentów składa się na Biblię? Czy Adam i Ewa mieli dzieci? Ile osób weszło do arki Noego? Ilu synów miał Abraham? Kto przeszedł przez Morze Czerwone? Dlaczego Mojżesz wyprowadził Izraela z niewoli egipskiej? Ile osób nakarmił Jezus dwiema rybami i pięcioma chlebami? Czy umiesz wymienić kilku uczniów Jezusa? Jak miał na imię uczeń, który Go zdradził?
Tylko dla dwojga zapytanych Biblia to — jak jest naprawdę — zbiór ksiąg Starego i Nowego Testamentu. Dla pozostałych to: „sakrament święty”, „zapis praw podany na górze jeszcze przed Chrystusem” czy — tak bardziej filozoficznie — „chrześcijańska zasada, którą wpoili nam nasi praprzodkowie”. Jedna z osób powiedziała wprost, że nie ma pojęcia, czym jest Biblia.
Autorami Biblii według pytanych byli: „święci Paweł i Piotr”, „apostołowie albo coś tam” (sic!), „święci Kościoła”. Dla jednego z mężczyzn Biblię napisał ktoś na pewno „świętej pamięci”, ale nie pamiętał dokładnie kto, za to wiedział, że „z Asyżu”. Jedna osoba stwierdziła z pewną dozą niepewności, że dokładnie nie wiadomo, kto napisał Biblię, „bo to opowieści zbierane przez pokolenia i potem spisane przez kogoś natchnionego, chyba”. I tu była niedaleka od prawdy, bo faktycznie, jak napisał apostoł Piotr, „przede wszystkim to wiedzcie, że wszelkie proroctwo Pisma nie podlega dowolnemu wykładowi. Albowiem proroctwo nie przychodziło nigdy z woli ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży, natchnieni Duchem Świętym”1.
Tylko dla dwóch zapytanych osób Biblia i Pismo Święte to jedno i to samo. Dla innych jest między nimi różnica, tylko nie bardzo wiadomo jak duża. Ktoś odpowiedział: „niewielka, ale podejrzewam, że zasadnicza” (to prawie jak słynne plusy dodatnie i plusy ujemne). Inna osoba stwierdziła, że różnica „jest dosyć duża, ale obie księgi niosą te same prawdy wiary”. Pewna starsza kobieta odpowiedziała, że w porównaniu do Biblii „Pismo Święte jest trochę inaczej napisane. Tam są te Mateusze, nie-Mateusze, te wszystkie nie... A Biblia to więcej taka dziecinna jest”. Dla jednej z osób podstawowa różnica jest taka, że „Pismo Święte czyta się w kościele, a Biblię w domu”.
Stosunkowo łatwe było pytanie o to, z ilu Testamentów składa się Biblia. Tu odpowiadano prawidłowo, że z dwóch — Starego i Nowego. Ale trafiła się też odpowiedź, że „przykazań to [było] dwanaście, ale Testamentów to [jest] jeden”.
Co do dzieci Adama i Ewy, pytani mieli pewność, że nasi pierwsi rodzicie je mieli, ale ile — to już był problem. „Dwoje”, „Kaina i Abla”. Ktoś miał absolutną pewność, że „mieli córkę”. A prawda jest taka, że według Księgi Rodzaju Adam i Ewa mieli Kaina i Abla, a potem po śmierci Abla narodził im się na jego miejsce Set, po którym Adam żył jeszcze 800 lat, płodząc „synów i córki”2.
Tylko jedna osoba była bliska prawidłowej odpowiedzi na pytanie o liczbę osób, które weszły z Noem do arki przed potopem. Odpowiedziała, że „tylko jego rodzina”, choć nie wiedziała, ile to było osób. Rozpiętość pozostałych propozycji była dość znaczna — od „około dziesięciu”, przez „piętnaście do trzydziestu”, „czterdzieści”, aż do „dużo, prawie wszyscy”. Według jednej z zapytanych osób do arki weszli nawet Adam i Ewa. Faktycznie do arki poza zwierzętami weszła tylko rodzina Noego, czyli osiem osób — Noe z żoną i jego trzej synowie z żonami.
Pamięć do biblijnych liczb była słabą stroną odpowiadających. Abraham miał według nich synów: „dużo”, „dwunastu”, „sześciu”, „czterech”.
W końcu padła oczekiwana odpowiedź, że „dwóch”, bo chodziło o tych najbardziej znanych, czyli Izaaka i Ismaela, choć warto tu dodać, że Abraham miał później jeszcze sześciu synów z drugiej żony Ketury i kolejnych z nałożnic.
Przejście przez Morze Czerwone jednej z osób chyba pomyliło się z potopem, bo odpowiedziała, że to Noe tego dokonał! Inni nie pamiętali. I znów tylko jedna osoba powiedziała zgodnie z prawdą, że dokonał tego „Mojżesz z uciekinierami z Egiptu”.
Na pytanie, dlaczego Mojżesz wyprowadził Izraela z niewoli egipskiej, odpowiadano: „bo Bóg mu kazał”, „bo się długo modlili i tego pragnęli”, „bo byli w niewoli”. I, jak to zapewne w niewoli, „mieli kiepskie zarobki i warunki socjalne, brak ubezpieczeń” (tu wyjście z Egiptu jawi się jako zwykła ówczesna emigracja zarobkowa). Dwie odpowiedzi były kompletnie niezrozumiałe. Izrael miał opuścić Egipt, bo „były niesnaski między Izraelem a Rzymem” i „gnębiono chrześcijan”. Odpowiedź prawidłowa jest taka, że naród izraelski faktycznie cierpiał w niewoli egipskiej i Bóg nakazał Mojżeszowi go wyprowadzić do Ziemi Obiecanej.
Nieco lepiej było z pytaniami z zakresu Nowego Testamentu.
Odpowiadający pamiętali, że Jezus nakarmił dwiema rybami i pięcioma chlebami „dużo” ludzi — może „pięćset”, „trzy do czterech tysięcy”, „kilka wsi”. W każdym razie „bardzo dużo, a jeszcze siedem koszów [okruchów] nazbierali”. Jedna z osób pamiętała z tej historii tylko tyle, że Jezus „coś rozmnożył”, a inna, że nakarmił dwunastu apostołów. Natomiast według sprawozdania ewangelisty Mateusza Jezus nakarmił wtedy pięć tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci, a z okruszyn zebrano jeszcze dwanaście koszy3.
Z podaniem imion kilku uczniów Jezusa pytani raczej kłopotu nie mieli. Zgodnie z prawdą wymieniali: Judasza, Mateusza, Jana, Piotra, Jakuba. Poza tymi do uczniów Jezusa zaliczyli jednak również Pawła (który faktycznie został apostołem, ale dopiero jakiś czas po zmartwychwstaniu Jezusa, a wcześniej był wrogiem wyznawców Chrystusa) oraz Marka i Łukasza (którzy byli autorami dwóch Ewangelii, ale nie byli apostołami chodzącymi z Jezusem) i uwaga! — św. Józefa. Według ewangelisty Mateusza poza wyżej wymienionymi do grona apostołów — najbliższych uczniów Jezusa — można jeszcze doliczyć: Andrzeja, Jakuba Zebedeuszowego, Filipa, Bartłomieja, Tomasza, Tadeusza i Szymona Kananejczyka4.
Większość pytanych bez problemu wskazała też ucznia, który zdradził Jezusa — Judasza. Niektóre osoby widziały jednak zdrajcę czy to w Piotrze, czy w Łazarzu, czy... Piłacie (sic!).
Całość tej minisondy ulicznej można obejrzeć w internecie: http://odkrycia.
org/jak-duzo-wiedza-polacy-na-temat-biblii,0,172.html.
Jedno jest pewne, niezależnie od tego, jak wysoko oceniamy pobożność nas jako narodu, potrzeba nam nie tyle więcej pielgrzymek, procesji, relikwii i uroczystych meganabożeństw ku czci kolejnych świętych, co raczej powrotu do źródła chrześcijańskiej wiary — Biblii. Bowiem „wiara (...) jest ze słuchania, a słuchanie przez Słowo Chrystusowe”5, czyli Słowo Boże, czyli Pismo Święte. Potrzeba nam ponownej ewangelizacji, bo nic nie wiemy. Obrażamy się na profanowanie Biblii przez niewierzących, a sami, choć „wierzący”, omijamy ją wielkim łukiem. Zastanawia mnie, które z tych zachowań bardziej obraża Boga, pierwotnego autora Biblii.
Cała nadzieja w tym, że był to sondaż całkowicie amatorski, a jego wyniki nie są reprezentatywne. W przeciwnym razie na uważającym się za najbardziej religijny naród Europy spełnią się słowa Jezusa Chrystusa: „Błądzicie, nie znając Pism ani mocy Bożej”6.   
Andrzej Siciński

środa, 3 września 2014

Wiara i Nadzieja To Nasze Zwyciestwo

Kiedy duch i serce jest silniejsze niż ciało to ból wśród nieszczęść uczynił Cię skałą. Tylu już przegrało, zabiła ich słabość, Ty wśród nich wyciągasz dłoń po wygraną. W każdym moim zwycięstwie jest pot i krew poświęceń. Chcę ubrudzić ręce, by wybudować szczęście, ubrudzić ręce, by wybudować szczęście. Na ziemię powaleni, wstajemy, nie giniemy - ta krew już raz przelana, nie wyschnie wciąż i płynie! 

 Slucham czesto tego utworu Luxtorpedy aby sie podbudowac psychicznie ale po wysluchaniu Swiadectwa Ani z Chicago , poczulem jakos podwojna motywacje,moze dlatego ,ze sytuacja jaka opisuje tez nie byla mi obca. Jak inaczej zycie moje i wielu ludzi wygladalo by gdyby byla wiara , silna wiara ,nie emocje i kalkulacje ale Wiara ,ze Bog ma plan ,ze czasami wydaje sie ,ze nas opuszcza. Tracimy wtedy wiare i podejmujemy bledne decyzje, za ktore pozniej musimy placic wysoka cene .Obejrzcie Swiadectwo Ani , ktora opowiada jak trzeba ufac Panu i nie tracic nadzieji . Nie odnosi sie to to tej konkretnej sytuacji ale do roznych aspektow zycia. Znam wiele osob , ktore byly w podobnej sytuacji co Ania , nie mialy takiej wiary a Wiara czyni cuda i przenosi gory. Bardzo rzadko umieszczam swiadectwa na internecie , bo sa to nie raz osobiste sprawy i uczucia , jednak Ania sie zgodzila. Nie tylko sie zgodzila ale powiedziala to z taka pasja w glosie ,ze i ja poczulem sie dotkniety tym, ze przez swoje slowa i swiadectwo chce pomoc innym,dac przyklad aby nie tracic wiary . Zreszta zobaczcie sami i Niech Bog Blogoslawi Calej jej Rodzinie



niedziela, 17 sierpnia 2014

Niedzielna Chwila Refleksji

Nadchodzi czas ogromnych zmian w moim zyciu i jak zwykle wszystko zwala sie w tym samym czasie , moze jednak tym razem to i dobrze po to juz najwyzsza pora. Jestem otoczony przyjaznymi ludzmi to ogromny plus , bedzie szkoda tego wszystkiego bo nie wiadomo co teraz sie w zyciu stanie. Czekalem z pewnymi decyzjami do samego konca , czekalem ,ze nasz Pan cos odmieni , widocznie wybral inna droge dla mnie ma inny plan, Jak zwykle bedzie to ekstremalne jak wszystko w moim zyciu w ostatnich latach. wiec smierci sie nie boje : Marek 9,38 -43 :„Bo kto nie jest przeciwko nam , jest z nami” Po tym ,wszystkim co przezylem w ostatnich latach , szpitalach , aresztowaniach , bycia w pewnym sensie bezdomnym, ciaglym poczuciem winny w stosunku do osob ktorych kochalem a skrzywdzilem w swoim zyciu ,braku wizji na przyszlosc , Wszystko nabralo jakies innej perspektywy. Dostalem po tylku jak malo kto , a jeszcze niedawno zylem jak gosc : piekny dom , yacht , zawsze najnowsza fura ,obiad z prezydentem Bushem czy spotkanie z Lechem Walesa.. Teraz wszystko inne ma znaczenie zaczely cieszyc czlowieka male rzeczy i kazdy sloneczny poranek , tylko wlasnego kata brak. Smiesza mnie teraz niektorzy ludzie szczegolnie ci nasi Polonusi zyjacy w poczuciu bezpieczenstwa majacych domy , w miare dobre place ale narzekajacy na wszystko a najwiecej na biede w Polsce tak jakby ich to by najwiecej dotyczylo . Dyskusje na temat Putina lub czy bedzie wojna lub temu podobne .Czy my mamy na to jakis wplyw? I to ciagle przeswiadczenie ,ze wszystkiego sa winni Zydzi. Zupelnie nierozumiem dlaczego w Polakach jest tyle antysemityzmu ? Tyle na dzisiaj

niedziela, 27 kwietnia 2014

Ty też możesz być Świętym.





Co nas wszystkich łączy?. Otóż według Biblii  jesteśmy Świętymi  1 Koryntian 1:2. Mówiąc językiem biblijnym, „święci” są ciałem Chrystusa, chrześcijanami, kościołem. Wszyscy chrześcijanie są postrzegani jako święci. Wszyscy chrześcijanie są świętymi i są również tymi, którzy są powołani, aby być świętymi. 1 Koryntian 1:2 określa to w jasny sposób: „Do Kościoła Bożego w Koryncie, do tych, którzy zostali uświęceni w Jezusie Chrystusie i powołani do świętości…”. Słowa „poświęcony” i „święty” pochodzą z tego samego greckiego rdzenia co słowo powszechnie tłumaczone jako „święci”. Chrześcijanie są święci ze względu na swoją relację z Jezusem Chrystusem. Chrześcijanie są powołani do bycia świętymi, aby ich codzienne życie coraz bardziej dopasowywało się do pozycji, którą mają w Chrystusie. To jest biblijny opis i powołanie świętych. W Biblii, każdy kto przyjął Chrystusa przez wiarę jest świętym. W Biblii święci są powołani, aby czcić i wielbić tylko Boga i modlić się tylko i wyłącznie do Niego.




wtorek, 15 kwietnia 2014

Niebo istnieje... naprawdę



Film "Niebo istnieje... naprawę", zrealizowany został na podstawie światowego bestselleru. Książka sprzedała się w 8 mln, przetłumaczona na 35 języków. To prawdziwa historia Coltona Burpo, chłopca, który podczas operacji znalazł się na granicy życia i śmierci.




Czteroletni Colton Burpo, syn pastora Kościoła Wesleyańskiego Todda i jego żony Sonji, młodszy braciszek Cassie, nagle ciężko zachorował. Błędna lekarska diagnoza doprowadziła do rozlania się wyrostka, a w efekcie do operacji, po której nawet chirurdzy nie obiecywali sobie zbyt wiele. Nieoczekiwanie mały Colton wyzdrowiał, ku ogromnej radości całej rodziny. Nikt jednak nie spodziewał się usłyszeć niesamowitej i pięknej historii, jaka popłynęła z ust chłopczyka wkrótce po opuszczeniu szpitala.
Colton bez najmniejszej zachęty czy sugestii z zewnątrz zaczął snuć opowieść o tym, czego doświadczył, gdy podczas operacji opuścił swoje ciało. Choć nikt mu o tym nie wspominał, ze szczegółami opowiadał o tym, co w czasie zabiegu robili jego rodzice, a także - co wprawiło najbliższych w prawdziwą konsternację i zdumienie - o swojej wizycie w niebie.
Colton śmiało i bez wahania, używając prostych słów i sformułowań charakterystycznych dla małego dziecka, opisywał niebo, spotkanie z Jezusem i aniołami. Zadziwiające jest to, że operował przy tym szczegółami dokładnie pasującymi do przekazów biblijnych, nawet tych mało znanych, oraz takimi, których ze względu na swój wiek nie mógł znać, słyszeć ani też rozumieć (stygmaty Jezusa, Armageddon). Precyzyjny przekaz czterolatka nie mógł zostać w żaden sposób zasugerowany, mógł zrodzić się jedynie jako efekt autentycznych przeżyć.
Colton opowiadał także o spotkaniu ze zmarłymi członkami rodziny: z pradziadkiem, którego nigdy nie poznał oraz z siostrzyczką, o której poronieniu Todd i Sonja nigdy nie wspominali.
Poraża sposób, w jaki Colton ujmuje najbardziej skomplikowane teologiczne doktryny i najmniej zrozumiałe fragmenty Biblii - z zadziwiającą prostotą, naiwnością i swobodą czterolatka, a jednocześnie powalającą na kolana trafnością i precyzją. Porusza i skłania do refleksji to, jak prostymi słowami ujął istotę Boga, ogrom Jego miłości czy sens Zmartwychwstania. Zadziwia prostolinijność jego opowieści o tym, co działo się w czasie operacji oraz o wydarzeniach sprzed jego narodzin, które zgadzały się co do joty. Nie wyobrażam sobie, że ktokolwiek mógłby zasugerować te wszystkie wizje i obrazy małemu dziecku, wierzę, że są one nieskażone jakimikolwiek naleciałościami z zewnątrz, a co za tym idzie - wynikiem prawdziwych przeżyć.
Historia Coltona, brzmiąca tak autentycznie i wiarygodnie, niesie w sobie przesłanie dla żyjących idealnie komponujące się z chrześcijańską doktryną. To już nie tylko powtarzane do znudzenia słowa, ale prawdziwe świadectwo wsparte doświadczeniami małego chłopca niosące nadzieję, otuchę i pocieszenie.
Ta intrygująca opowieść inspiruje, wzrusza, promieniuje ogromną siłą przekazu. Rozbrajająca prostota, dziecięca niewinność i bezpretensjonalna naturalność przemawiają za jej prawdziwością niezależnie od tego, jak bardzo nieprawdopodobna nam się wydaje. Napisano wiele książek o przeżyciach na progu śmierci, ale ta przekonuje bezinteresowną szczerością i spontanicznym autentyzmem, a ponadto pozwala ujrzeć wieczność oczami małego dziecka.
Bardzo ważne jest to, że ten film  do niczego nie zmusza i niczego nie narzuca, nie pretenduje do roli zbawiciela ludzkości. To po prostu opowieść o przeżyciach czterolatka, piękna i wzruszająca w swej prostocie i głębi. Pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy - zadziwiającej, ale jakże atrakcyjnej!